mirosława kareta

"Zielona godzina"

17/10/2016 - Read 376 times
Inspirowana poezją Leśmiana opowieść o przedzieraniu się przez gąszcz lasu i pokonywaniu dzikiej rzeki, ale także o odkrywaniu sekretów własnego wnętrza. W grupie przypadkowo zebranych osób – bohaterów powieści – niemal każdy zabiera w podróż jakąś tajemnicę. Zanim dotrą do celu, będą musieli zmierzyć się z Dobrem i Złem, które ich zewsząd otaczają, ale także z tym, co niosą głęboko w sobie.

Odludne miejsca na Kaszubach, tchnące jeszcze pogańską magią.

Ważny moment w roku, gdy zbliża się letnie przesilenie, a nad wodami zaczynają płonąć świętojańskie ognie.

Przyroda tak intensywna, że zdaje się, jakby za każdym kamieniem, drzewem i strumieniem kryły się czujne i złośliwe istoty, zawsze skłonne działać na niekorzyść człowieka. A może to rzeczywiście po latach uśpienia obudziły się kaszubskie diabły?

 

 

Inspirowana poezją Leśmiana opowieść o przedzieraniu się przez gąszcz lasu i pokonywaniu dzikiej rzeki, ale także o odkrywaniu sekretów własnego wnętrza. W grupie przypadkowo zebranych osób – bohaterów powieści – niemal każdy zabiera w podróż jakąś tajemnicę. Zanim dotrą do celu, będą musieli zmierzyć się z Dobrem i Złem, które ich zewsząd otaczają, ale także z tym, co niosą głęboko w sobie.

 

 

W parowie, pod leszczyny rozchełstanym cieniem,

Spadły z nieba bezwolnie wraz z poranną rosą –

Drzemie Bóg, w macierzankach poległy na wznak.

 

Dno parowu rozkwita pod jego brzemieniem.

Biegnę tam, mokre trawy czesząc stopą bosą,

Schylam się nad drzemiącym i mówię doń tak:

 

„Zbudź się, ty – ptaku senny! Ty – ćmo wielkanocna,

Co zmartwychwstajesz pilnie, by lecieć w ślepotę

Świateł gwiezdnych, gdzie w mroku spala się twój czar!

 

Zbudź się! Słońce już wstało! Niech twa dłoń wszechmocna

Zrywa kwiaty te same, com we włosy złote

Mej dziewczynie zaplatał jak twój z nieba dar!

 

Zbudź się! Pierwszego szczygła zapytaj o drogę

Do chaty, gdzie po nocach przez okiennic szpary

Śmiech mój i me nadzieje patrzą w wonny świat!

 

Pójdziem razem! Ramieniem własnym cię wspomogę!

Pokażę ci sny nasze i nasze moczary –

I słońce w oczach ptaków, zapatrzonych w sad!...”

 

Tak doń mówię – i dłonią, wyciągniętą mężnie

Nad nim, jak nad zwaloną od uderzeń bramą,

Trafiam na jego ku mnie wyciągniętą dłoń!

 

I zgaduję – oczyma wodząc widnokrężnie –

Że on do mnie z parowu modlił się tak samo,

Jak i ja – nad parowem – modliłem się doń!...

 

(Bolesław Leśmian „Zielona godzina” VI)

 

 

Komentarze i opinie

1 komentarz - Pokaż | Dodaj swój
Share this file wikio : Share this file | digg : Share this file | del.icio.us : Share this file | facebook : Share this file | scoopeo : Share this file | blogmarks : Share this file | additious : Share this file |
Share the latest files Netvibes : Share the latest files | iGoogle : Share the latest files | My Yahoo : Share the latest files | wikio : Share the latest files | RSS : Share the latest files |