mirosława kareta

Dodaj komentarz : Kontynuacja "Sagi rodu Petrycych"

Henek nie pamiętał, co robili tego dnia – czy było to kopanie rowów, tłuczenie kamieni, układanie betonowych płyt czy krawężników. Pracował, to pewne, bo na rękach otworzyły mu się stare rany, a obok nich pojawiły się nowe otarcia i pęcherze. Słońce świeciło aż do wieczora, wyzłacając otaczający ich świat, tak piękny i tak obojętny. Czy można jednak mieć pretensje do słońca, że za nic miało ich nędzę i żałobę, ściśnięte bólem serca i myśli kołaczące po głowie jak schwytane w sidła ptaki:

„Co się dzieje w dzielnicy? Co się stało z innymi? Czy żyją?”

Jeszcze tego samego dnia mieli dostać odpowiedź...
Dodaj komentarz
Pola oznaczone * są obowiązkowe











(?)

(?) Reserved fields! Do not use.

CAPTCHA anti-spam *