mirosława kareta

Dodaj komentarz : Kontynuacja "Sagi rodu Petrycych"

Dawno, dawno temu, w małym domku pod lasem, żyli sobie mąż i żona wraz z trzema synami. Dwóch starszych było mądrych i pięknych, a trzeciego wszyscy nazywali Głuptaskiem. Martwili się rodzice, co z niego wyrośnie, bo nawet dobrze wysłowić się nie umiał. Ludziska kiwali głowami, a za plecami śmiali się z niego, no bo co myśleć o takim głupku, co każdemu wierzy i odda nieznajomemu ostatnią koszulę? Nikt mu jednak krzywdy nie robił, bo był dobry i poczciwy, cieszył się z byle czego, a innych swoją naiwnością rozweselał.
Pewnego razu ojciec przyłapał chłopa na kradzieży drzewa z lasu.
– Poczekaj ty! – wołał, prowadząc go w stronę małej piwniczki, gdzie zamierzał zamknąć winowajcę. – Zaraz sprowadzę policję z miasteczka! Już ty z karceru prędko nie wyjdziesz!
Starsi bracia wrócili właśnie ze szkoły. Patrzyli z dumą na ojca, który był wielki i groźny, miał zielony mundur i długą strzelbę. Pilnował porządku w lesie i wszyscy się go bali. Ale trzeci syn, który do szkoły nie chodził, tylko całymi dniami siedział na przyzbie i muchy łapał, poderwał się z miejsca.
– Zlituj się, tatulu! – zawołał, zachodząc ojcu drogę.
Nieskładnie to wypadło, bo jak zawsze język mu się plątał.
Dodaj komentarz
Pola oznaczone * są obowiązkowe











(?)

(?) Reserved fields! Do not use.

CAPTCHA anti-spam *