mirosława kareta

Tak wyglądał Miejski Stadion Sportowy przy al. 3 Maja w Krakowie przed wybuchem II wojny światowej:

 

 

Zdjęcia pochodzą z Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Więcej o historii stadionu można przeczytać na stronie Krakowski Szlak Modernizmu: http://szlakmodernizmu.pl/szlak/baza-obiektow/miejski-stadion-sportowy

 

 

Teraz w przestrzeni, której historycznym przeznaczeniem były obiekty sportowo-rekreacyjne i użyteczności publicznej, ma powstać sześciopiętrowy blok pod pokrywką aparthotelu. Sprzedaż apartamentów trwa już od roku. Właśnie rozpoczęły się prace w terenie - powstają wykopy.

Bloczysko stanie w miejscu dawnego amfiteatru i stadionu lekkoatletycznego, widocznych u dołu planu w jego środkowej części:

 

 

Czy to się dzieje naprawdę?

Niestety tak.

 

Wizualizację można zobaczyć na stronie inwestora: www.bloniapark.com

Pomimo prostestów społecznych i interpelacji radnych władze miasta twierdzą, że decyzja jest ostateczna:

http://krakow.pl/stanowiska__opinie__nieopublikowane/200815,28,komunikat,kompendium_informacji_w_sprawie_inwestycji_przy_al__3_maja.html

Cóż można powiedzieć? Okropnie żal.

 

 

Ostatnio dodane


"Droga"

Added on 30/04/2015

W ciepły majowy wieczór – nie byle jaki, ale w samego trzeciego maja – Maria siedziała przed telewizorem z wyłączonym dźwiękiem i upijała się na smutno. Okazja była podwójna – dzień uchwalenia pierwszej w Europie konstytucji oraz jej własne urodziny. Za oknem wyludnione miasto układało się do snu, w sąsiednim pokoju mama słuchała Sonaty Księżycowej, a Maria nalewała sobie drugi kieliszek białego wina i zagryzała oliwką z migdałem.

Był jeden szczególny powód, dla którego Maria w tym roku nie była w stanie na trzeźwo przeżyć swojej rocznicy. Wiedziała, że to nie są zwykłe urodziny. Miała przekroczyć jakąś ważną granicę. Czuła, że coś się wydarzy.

Trzydzieści lat temu, gdy dopiero wchodziła w życie – młoda, piękna i kochana – ktoś ze znajomych, dawno już zapomniała kto, zaprosił ją na przyjęcie u Gizeli Winiarskiej. Owiana legendą krakowska „widząca” wzięła ją za rękę i trzymała przez chwilę, potem – kręcąc głową – obejrzała wnętrze jej lewej dłoni.

– O – mruknęła do siebie, jakby nieco zaskoczona. – Rozdwojona linia życia.

To powiedziawszy zostawiła Marię i popadła w zamyślenie, popijając jakieś ziółka z porcelanowej filiżanki. Wydawało się, że nic więcej nie powie, po długim czasie jednak, gdy Maria – nie mogąc się pozbyć dziwnego drżenia w sercu – już zbierała się do wyjścia, Gizela dokończyła swoją wróżbę.

– Wszystko będzie dobrze, dziecko, nic się nie bój – powiedziała jej na pożegnanie. – Zostałaś obdarowana jak mało kto, więc ciesz się tym i żyj! Dopiero gdy skończysz pięćdziesiątkę, staniesz na rozdrożu… Dwie drogi przed tobą, a linia życia przecież jedna… Czeka cię wielka zmiana. Wielka.


"Kwiaty koniczyny"

Added on 09/03/2015

Tego dnia, gdy Joanna miała stracić wiarę w ludzi, szacunek do siebie oraz złudzenia co do tego, kim jest i ile może, nic nie zwiastowało katastrofy. Wręcz przeciwnie, po raz pierwszy od bardzo dawna zaświeciło słońce. Po długiej, bezśnieżnej i ponurej zimie, te delikatne wiosenne promienie niosły jakąś pierwotną, niczym nieuzasadnioną radość.
Szła do pracy wolno, noga za nogą, wsłuchana w ptasie trele w łysych jeszcze gałęziach drzew i krzewów. Nie myślała o niczym, chłonęła tylko całą sobą ożywcze ciepło słońca. Za chwilę miała się zamknąć na kilka godzin w grubych murach i poświęcić temu, co robiła z pasją już od czasów studenckich – zasiąść przed mikrofonem. Joanna Packa, jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów Radia Tłok, wielokrotnie nagradzana autorka audycji i reportaży, w niepowtarzalnym stylu prowadząca od lat Przedpołudnie w Tłoku.
Nie podejrzewała, że ten dzień, tak pięknie rozpoczęty, zachowa w pamięci jako jeden z najgorszych w życiu. A może inaczej – jeden z najważniejszych?
Zaczęło się od głupiej literówki.
„Banki rezerwują sobie prawo do badania odchodów kredytobiorców”.
Nie od razu się zorientowała, że to powiedziała. Przecież mózg odczytuje całe wyrazy, literówki nie mają znaczenia. Piętnaście lat doświadczenia, niezliczona ilość przeczytanych serwisów. A jednak… Dopiero czerwona ze śmiechu twarz Jurka, jego załzawione oczy i wyszczerzone zęby za dźwiękoszczelną szybą uświadomiły jej, że to się wydarzyło naprawdę...